autor pracy:
Nevermore


data zamieszczenia: lata temu
inne prace autora:
losowe inne prace z tej kategorii:
Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się. Po pierwsze
podaj swój nick:
Wróc do menu: opowiadanie

Przeszłość
    - To niemożliwe!
    - Pewnie też nie mógłbym w to uwierzyć, gdybym sam tego nie doświadczył.
    - Jesteś pewien, że to nie był zwykły sen?
    - Te odczucia... One były zbyt realne. To prawda, że sen często wydaje się nam rzeczywistością, ale przekonanie to mija, gdy tylko się obudzimy. W tym przypadku tak nie było. Kiedy tylko odzyskałem świadomość, dotarło do mnie co tak naprawdę przeżyłem. Ogarnęła mnie dziwna pewność, że wszystko czego doświadczyłem musiało być niegdyś prawdziwe. Trudno mi to wyjaśnić, ale całość opierała się nie tylko na zwykłych doznaniach zmysłowych. Było tam jeszcze coś, czego nie potrafię opisać słowami. Tak jak podczas snu świadomi jesteśmy dźwięków, których tak naprawdę nie słyszymy, czy obrazów, których nie widzimy, tak ja zdawałem sobie sprawę z istnienia odczuć, które być może nasi potomkowie będą w stanie odbierać dopiero po kilku eonach ewolucji.
    - Zdajesz się być tego całkiem pewien. Nie powiedziałeś jednak jeszcze co dokładnie ujrzałeś w tej dziwacznej wizji.
    - Planeta była jeszcze młoda, a gwiazdy krążyły po dawno już zapomnianych torach. Świat zaledwie przypominał nasz, ale wiedziałem, że to ten sam. Nastrój, który mnie ogarnął mogę porównać tylko do mieszanki nostalgii, żalu i poczucia wszechobecnej starości, a wręcz... pierwotności. Po całej powierzchni planety rozrzucone były ogromne, niesamowicie olbrzymie miasta należące do prastarej cywilizacji. Rozciągały się na przestrzeni całego horyzontu tak, że nie sposób było ogarnąć ich wzrokiem. Monumentalność ich budowli była przytłaczająca, gdyż zdawały się sięgać co najmniej gwiazd, chmury natomiast przypominały poranną mgłę unoszącą się u ich stóp. Ich kształtów nie da się odnieść do żadnych znanych nam form, przeczucie jednak mówiło mi, że są prawidłowości, które umykały mym oczom. Były tak dziwaczne, że nawet wyobraźnia największego szaleńca nie byłaby w stanie stworzyć czegoś równie chorego. Najbardziej dojmujące było jednak inne odczucie - chaotyczne hałasy dobiegające nawet z najmniejszych zakątków przestrzeni miasta wzbijały się w powietrze i łączyły w jedną wielką, martwą ciszę bezsensu i braku znaczenia.
    - Któż więc mógł tworzyć i zamieszkiwać takie przerażające miasta?
    - Nie widziałem samych istot, ale ich cienie przemykające cichymi ulicami Martwych Miast wystarczyły by wzbudzić odrazę i obrzydzenie. Stworzenia nie dbające o nic, nawet o to, co najbardziej ceniły, połączone niewidzialnymi i niezrozumiałymi zależnościami nie zdawały się nawzajem zauważać. Uwielbiały tworzyć, ale swoimi destruktywnymi instynktami powoli doprowadzały swój gatunek do zagłady. Wieki mijały w ułamku sekundy, a ja patrzyłem, jak z konsekwencją i uporem ślepo kroczyły na skraj... Może takie było ich przeznaczenie? Nie wiem, ale w końcu w tym monotonnym obrazie ujrzałem pewne poruszenie. Pośród codziennych szumów pojawił się nowy, który momentalnie przytłumił pozostałe. Pochmurne wieżyce waliły się z łoskotem, grzebiąc martwych już za życia mieszkańców. Miasta upadały, ale na obojętnych istotach nie robiło to żadnego wrażenia. Były zbyt zajęte, aby w ogóle to zauważyć. Przez kolejne eony ziemia i woda wydzierały sobie nawzajem relikty tej starożytnej cywilizacji.
    - Jeśli ta wizja naprawdę miała coś wspólnego z prarzeczywistością naszego świata, to znaczy, że te ruiny wciąż mogą się znajdować gdzieś głęboko pod nami.
    - Niewątpliwie tak jest. Wiele razy zastanawiałem się nad tym i wyobrażałem sobie labirynty gruzów zatopione na dnie oceanów lub przysypane ogromem prastarych skał i za każdym razem do tych obrazów wkradały się cienie Istot - wciąż przemykające bezdźwięcznie między ruinami, ślepe i martwe, zupełnie jak za życia.
    - To okropne. Jakie stworzenia mogły być jednocześnie tak wyniosłe i tak żałosne, żeby doprowadzić do czegoś takiego?
    - Nie wiem. Słyszałem tylko jak od czasu do czasu dumnie nazywały siebie Ludźmi...


KOMENTARZE:

Brak komentarzy


DODAJ KOMENTARZ

Pola oznaczone gwiazdką są obowiązkowe

Podaj swoje imię*:
Podaj swój adres email:
Zapisz słownie cyfrę 3*:



Zawarte tu prace moża wykorzystywać tylko za wyraźną zgodą autorów | Magor 1999-2018 | Idea, gfx & code: Vaticinator | Twoje IP: 54.82.7.231