PATRONUJEMY:PARTNERZY:TOP-LISTA:
Inne Sfery 2010 Uguisu
Tineya
Kliknij
Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się. Po pierwsze
podaj swój nick:

DRZEWO

Pierwszą część ruin starego zamku leżącego na obrzeżach Magoru wędrowiec przebył bez większych problemów. Owszem, było kilka orków, wielkich pająków, a nawet wychudzony wivern, ale to dla bohatera chleb powszedni. Teraz miała być ta trudna część... Ta, z której jeszcze nikt nie wrócił...

Człowiek pchnął drzwi.

Nie spodziewał się działania mechanizmu spustowego tak szybko. Cięciwa jęknęła zwalniają zalegający dotąd w łożysku kuszy bełt. Heros rzucił się do tyłu, ale i tak potężny cios między oczy powalił go na posadzkę. Zamrugał.

Zabito go, czy żył?

Ostrożnie sięgnął po drzewce bełtu i szybkim ruchem wyrwał go. Zaczął się histerycznie śmiać. Bełt był zakończony przyssawką i małym proporczykiem z napisem "Pif! Paf! Nie żyjesz!" Poszukiwacz przygód rzucił go w kąt i, wciąż drżąc z nerwów, wszedł do następnej sali. Była zupełnie pusta, wręcz zapraszająco przytulna. Jeśli nie liczyć pokaźnego kufra na jej końcu.

Takie zawsze są najgorsze.

Bohater przewiązał się liną, wymruczał podstawy zaklęcia lewitacji i ruszył przed siebie. Jak się spodziewał, podłoga zarwała się pod nim prowadząc wprost w pustkę... Gdyby nie wspomógł się zaklęciem, które spowolniło upadek i spowodowało, że trampolina na dnie przepaści zareagowała słabiej, niż powinna, zbierałby teraz swój mózg z sufitu. Wyczołgał się z dziury trzęsąc się ze zgrozy, nerwów i adrenaliny, która zmusiłaby smoka do wyczynowej jazdy na rowerze do koła świata, podpełznął do kufra. Nie dbając o nic otworzył go.

Pajacyk na sprężynie złamał mu nos i wybił przednie zęby.

W końcu jednak bohater ujrzał cel swej podróży. Zobaczył ganek prowadzący na zarośnięty krzakami podwórzec, na którym stało wielkie drzewo.

A w nim ten cholerny niziołek!

ŁUBUDU!!!

Przed herosem zwalił się kilkunastotonowy granitowy blok z przyczepioną karteczką "Niezła zabawa, nie?"

Z całej psychicznej odporności człowieka nie zostały nawet strzępki. Wylazł na trawę i rozbeczał się jak dziecko. Chwilę potem padł martwy przeszyty tym razem prawdziwym bełtem z kuszy "Cholerni poszukiwacze przygód" warknął niziołek odkładając kuszę "Moje dowcipy są po to, by się z nich śmiać, a nie płakać!"

I ruszył, by zastawić nowe dowcipy na kolejnych nieszczęśników...

Zawarte tu prace moża wykorzystywać tylko za wyraźną zgodą autorów | Magor 1999-2010 | Idea, gfx & code: Vaticinator | Twoje IP: 54.225.57.120