autor pracy:
Kuglen


data zamieszczenia: lata temu
inne prace autora:
Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się. Po pierwsze
podaj swój nick:
Wróc do menu: opowiadanie

Nadzieja
Dzieciak miał może trzynaście lat. Był niski, chudy, gadatliwy i nie chciał się odczepić. Jack na początku dziwił się, że chłopak przeżył sam na tym pustkowiu. Z drugiej strony jednak stwierdził, iż w ruinach łatwo można znaleźć pożywienie i bez problemu egzystować na tym świecie, nawet jeśli się jest młodą istotą bez opieki osoby dorosłej. Mały był trochę męczący, ale Jackowi w sumie odpowiadało jego towarzystwo. Był jedną z nielicznych osób, nie odrzucających go tylko z powodu długich spiczastych uszu. Wreszcie miał się do kogo odezwać.

- Właściwie to dokąd zmierzasz, elfie? - chłopak zwracał się do niego per "elfie" twierdząc, że jest wręcz idealnym obrazem istot stworzonych przez pisarzy fantasy.

- Mam zamiar dotrzeć do ruin Nowego Paryża.

- Po co? - drążył temat mały.

Jack wiedział, że powinien utrzymać swoje zamiary w tajemnicy, ale nie zauważał niebezpieczeństwa w tym dzieciaku.

- Podobno znajduje się tam jedyny działający komputer na kuli ziemskiej. Nawet więcej. To jedyne działające automatycznie urządzenie na świecie.

- Do czego jest ci on potrzebny?

- Chcę dzięki niemu i informacjom w nim zawartych, pozbyć się wyglądu, jak to mówisz elfa. - Chłopak wyjątkowo mu się podobał. Lubił fantastykę jak on i był bardzo dociekliwy. Przypominały mu się czasy, kiedy sam był mały. Dodatkowo uznał za rewelacyjny pomysł nazywanie zmutowanych ludzi określeniami rodem z powieści fantasy. Nazwy pasowały po prostu idealnie.

- To znaczy, że nie lubisz swojego wyglądu? - wyrwał go z zamyślenia chłopak.?

- Wiesz. Mnie to nie przeszkadza, ale ludzie boją się mojej osoby. Uciekają, obawiając się zakażenia. Myślą, że jestem napromieniowany.

- A nie jesteś?

- Nie wiem jakim cudem, ale nie. Teraz wiesz dlaczego chcę się pozbyć tych uszu. Nie chodzi oczywiście tylko o mnie. Wiele osób umiera na choroby, które jeszcze niedawno były w pełni uleczalne. Oni umierają na darmo. No i dochodzi jeszcze sprawa cywilizacji. Ta wojna zmusiła nas do cofnięcia się w rozwoju. Ludzka cywilizacja musi się odrodzić. Życie bez niej staje się wręcz niemożliwe. Do obrony potrzebne są miecze i łuki, a jedyną rozrywką, oraz koniecznością jest polowanie na dzikie zwierzęta.


***


Stanął na wzgórzu, z którego dobrze było widać New Paris.

- Więc tu jesteś mój mały. - powiedział do siebie. - Zostało ci kilka godzin działania. Jeśli tylko istniejesz naprawdę, niedługo będzie z ciebie kupka złomu i już nigdy nie powróci na ten świat technika. Ludzie już nie będą mogli doprowadzić do autodestrukcji. - Napił się wody z manierki i ruszył w dalszą drogę, mamrocząc pod nosem.

- Ostatnie automatyczne urządzenie działające na ziemi. Muszę do niego dotrzeć i je zniszczyć, zanim ktoś mnie uprzedzi. Jeśli ludzie je odnajdą, zaczną odbudowywać swoją cywilizację i znowu ruszą w drogę do własnej zagłady. Jeszcze nie znikły smogi nad miastami, a komputer może być w każdej chwili odnaleziony. Muszę zapobiec ludzkiej głupocie i uratować tę planetę. Przypomniał sobie, kiedy to podczas pobytu w ruinach Moskwy spotkał na łożu śmierci jedynego człowieka sprzed wybuchu.<r>
Mężczyzna był bardzo stary. Powiedział, że ma 135 lat i jest najdłużej żyjącym człowiekiem na świecie. Dowiedziawszy się, iż Rob liczy zaledwie 24 lata, uśmiechnął się, po czym zaczął opowiadać.

- Jesteś młody i nie wiesz, co się stało. Owszem, słyszałeś o jakiejś katastrofie, ale tak naprawdę masz tylko strzępki wiedzy o tym "złotym" XXII wieku. - starzec odkaszlnął, pociągnął tęgi łyk z piersiówki i poczęstował Roba. Gdy ten podziękował, podjął swoją opowieść. - Wszystko zaczęło się w 2115 roku. Miałem wtedy 10 lat. Technika pędziła do przodu niczym wspaniały pociąg plazmowy. Nastąpił rozwój komunikacji, transportu i wszystkich innych ważnych dziedzin życia. Podczas szczytu zaawansowania technicznego na Ziemi było o 30% więcej mikrokomputerów połączonych z telefonami komórkowymi, niż ludzi. W miastach, dzięki rozwojowi SI, pojawili się mechaniczni strażnicy. Mieszkałem wtedy w Londynie. Pamiętam jakby to było wczoraj, kiedy to nastała moda na wszczepianie sobie do mózgu bioprocesorów, w celu kilkukrotnego powiększenia pamięci. Miasta rozrastały się do ogromnych rozmiarów. Podczas tego stulecia nawet drzewa miały elektroniczne dodatki. Nikt nie myślał o powrocie do natury, gdy nagle wszystko stanęło. Kilka krajów Europy powiedziało technice "stop" i postanowiło stanąć z nią do walki. Te kraje to Francja, Hiszpania i Norwegia. Reszcie świata nie spodobało się, że te państwa zaczynają powoli niszczyć technikę na całym kontynencie. Z nieporozumienia wyniknął konflikt, a następnie stan wojenny. Wojska tak zwanej Światowej Wspólnoty Technicznej wtargnęły do Norwegii i Hiszpanii, po czym zmusiły je do poddania się. Wszyscy myśleli już, że to koniec wojny, ale ŚWT spóźniło się z wejściem do Francji. W Nowym Paryżu przywódcy trzech państw wystrzelili dwie rakiety pronuklearne. Jedna powodowała zmiany genetyczne w ludziach, druga obrócenie się w proch wszystkich urządzeń mechanicznych i elektronicznych na całym świecie. Planeta pogrążyła się w chaosie, z wielkich miast zostały ruiny. Ludzie zaczęli umierać na choroby, które kiedyś były uleczalne. Mówiąc krótko, ludzkość cofnęła się do średniowiecza. Podobno w Nowym Paryżu jest jeden działający komputer. Zastanawiam się, czy ludzkość powinna dzięki niemu odbudować technikę, czy lepiej żeby została na obecnym poziomie. Dla mnie zresztą to już obojętne. - po tym ostatnim zdaniu jego serce stanęło. Rob zacisnął pięści. Dla niego to nie było bez znaczenia. Wiedział, że musi zniszczyć ten komputer, by ludzkość nie doprowadziła do swojego zniszczenia.

Kiedy tylko usłyszał od starca tę opowieść, wiedział, że musi zapobiec ludzkiej głupocie. Starzec z ruin Moskwy stawał mu przed oczami zawsze, gdy ktoś wspominał o powrocie techniki. Wtedy miał ochotę wyciągnąć miecz i wbić go w ciało oponenta. Teraz był już bardzo blisko celu. Wszedł do miasta. Już tylko kilka ulic dzieliło go od komputera. Myśląc ciągle o zniszczeniu urządzenia, dopuścił do siebie spostrzeżenie, iż tak duże ruiny są opustoszałe. Jedynie raz usłyszał echo dalekiego uderzenia aluminium o beton.


***


- Uważaj! - szepnął do chłopaka, gdy ten upuścił puszkę po coli. - New Paris wydaje się opuszczony, ale zawsze może się tu znaleźć jakiś zabłąkany łowca. Jestem pewny, że echo dało się słyszeć na drugim końcu miasta.

- Przepraszam. - syknął mały.

- Tutaj zostajesz. - powiedział po chwili rozglądania się Jack. - Nie mam zamiaru zajmować się tobą później. Będę miał ważniejsze sprawy.

- I tak nie chciałem szukać z tobą tego komputera. - odparł mały. - Moim zdaniem to zwykła bujda. Właściwie to nikt nie wie, skąd się wzięła technika na świecie. Istnieje nawet opinia, że to istoty z kosmosu stworzyły te miasta, a potem walczyły między sobą i zniszczyły swój dorobek. Inni twierdzą, iż przed rodzajem ludzkim żyła tu inna rasa, o wiele bardziej rozwinięta niż my, która stworzyła to wszystko i wzięła nas ludzi w niewolę. Według tych opowieści oczywiście nie poddaliśmy się tyranii i wywołaliśmy ten "Wybuch".

- Według ciebie jak to wyglądało? - dzieciak po raz pierwszy spoważniał.

- Co za różnica. Wiem jedno. Całkiem niedawno istniał świat z jednej strony lepszy od tego, z drugiej jednak o wiele gorszy. Powiedz mi jak ocenić istoty sprzed stu trzydziestu lat, które potrafiły sobie poradzić ze śmiertelnymi teraz chorobami, a doprowadziły do zniszczenia swojej cywilizacji i powolnej samozagłady. Czy to, iż umieli zniszczyć większość niebezpiecznych wirusów przeważa szalę dobra na ich stronę, jeśli doprowadzili do zniszczenia większości swojej planety? Mnie wszystko jedno, kto to był. Ważne żebym mógł przetrwać spokojnie te kilkadziesiąt lat egzystencji. - Po tych słowach chłopak szybkim krokiem odszedł jedną z uliczek. Jack w duszy przyznał rację wywodowi dzieciaka, jednak postanowił kontynuować podróż. Według jego informacji komputer był niedaleko. Podbiegł lekko do najbliższych drzwi i pchnął je do przodu. Jak większość w mieście, były otwarte. Jednak wyjął z pochwy swój sztylet.

- Nigdy nic nie wiadomo. - zamruczał pod nosem, po czym ruszył w głąb budynku. Powoli zszedł schodami do podziemi. Gdy tylko dotknął stopą posadzki, ruszył do pierwszych drzwi na lewo. Właśnie chciał wejść do pokoju, gdy zauważył przy drzwiach mężczyznę. Facet wyglądał ponuro, jakby był zmęczony życiem. Teraz to i tak nie miało znaczenia. Był martwy. Jack podszedł do ciała. Zdziwił się gdy zobaczył tylko jedną małą ranę na środku czoła faceta. Wyglądało to, jakby ktoś tę ranę wypalił. Słyszał legendy o urządzeniu, niszczącym tkankę w taki sposób. Ludzie mówili o tym laser. Pokręcił głową i wrócił do drzwi. Otworzył je i błyskawicznie wskoczył do środka.

- Nie ma to jak element zaskoczenia. - pomyślał. Pomieszczenie byłoby puste, gdyby nie drewniana szafa stojąca pod ścianą. Podszedł do niej i powoli uchylił skrzydła. W środku stał komputer. Otwarcie szafy spowodowało uruchomienie maszyny. Ekran zamigotał i wyświetlił zegar, odliczający sekundy, według niego zostały jeszcze dwie minuty.

- Tylko do czego? - powiedział do siebie Jack. Na odpowiedź nie musiał długo czekać. Z głośnika wmontowanego w ekran, wydobył się głos.

- Podgrzanie jądra ziemi nastąpi za sześćdziesiąt sekund! -

- Przecież podgrzanie jądra może spowodować wybuch ziemi!! - krzyknął, jakby miało to zatrzymać komputer. Pot spłynął po jego skroni. Nie wiedział co ma teraz zrobić.

- To ostatnie działające urządzenie, na ziemi. Więc jeśli je zniszczę powstrzymam podgrzanie. Tylko, że wtedy nie odzyskam informacji o technice.

- 10... 9... 8... - głos wyrwał go z odrętwienia. Podjął decyzję szybkim kopniakiem. Zniszczył ekran. Głos zamilkł. Poczuł jak opadają z niego emocje. Jednak nagle stwierdził, że dziwny szum, który słyszy, to nie jego puls. W drugiej części szafy stało metalowe pudło, z migającymi światełkami. Zrozumiał swój błąd za późno. Odliczanie zostało zakończone.


KOMENTARZE:

Tylda (~) oznacza podpis osoby niezarejestrowanej.


2007-04-02 21:14    IP: 83.22.4.23


Świetne Opowiadanie
--
~Małgosia


DODAJ KOMENTARZ

Pola oznaczone gwiazdką są obowiązkowe

Podaj swoje imię*:
Podaj swój adres email:
Zapisz słownie cyfrę 9*:



Zawarte tu prace moża wykorzystywać tylko za wyraźną zgodą autorów | Magor 1999-2018 | Idea, gfx & code: Vaticinator | Twoje IP: 54.82.7.231