losowe inne prace z tej kategorii:
Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się. Po pierwsze
podaj swój nick:
Wróc do menu: opowiadanie

Syrena i..
Temat zadany: Życie Syreny w podwodnej lagunie i jej tęsknota za miłością.

    Dziś rano na powierzchni zakończył się sztorm. Gdy piasek opadł wciąż go nie widziała. Minęło piętnaście dni, od kiedy ławica piasku zasłoniła jej ukochanego. Zdarzało się już, że przysłaniała go na dzień, ale zawsze kolejny odpływ go odsłaniał, w ostateczności do blasku czyściły go docierające do podwodnego królestwa burzowe fale. No, może już nie blasku, ale i ona też nie przypominała dawnej Syreny.. Miała, hm.. Jakieś sześćdziesiąt lat. Sześćdziesiąt lat plus jeszcze piętnaście na wyspie..
    Dziś rano zakończył się sztorm.. Wciąż go nie widziała.. Nie mogła myśleć o niczym innym. Nie interesowało ją nic i nikt, nie zwracała nawet uwagi na te małe kraby, które chroniły się w środku jej mechanizmu w czasie nawałnicy..
Jej ukochany był Kompasem. Pięknie zdobionym i tak dokładnie wykonanym, że przez pierwsze lata, tu, na dnie, zachował szczelność. Teraz jest już wypełniony wodą, a właściwie był, bo nie widziała go ponad dwa tygodnie.. Nie wiedziała, co się z nim stało, może został porwany przez morskie prądy, może zapadł się wyjątkowo głęboko w ten miałki piasek na krawędzi, którego leżał przez ostatnie miesiące.. Oszaleje.. Czuła się taka samotna.. Było to najbardziej rozpaczliwie bolące uczucie, od kiedy dokonało się Przeniesienie.
    Przeniesienie, bo przecież nie zawsze tacy byli.. Kiedyś byli kochankami. Ludźmi. Mieli ręce, nogi, języki.. Ciała. Potrafili splatać je w gorących pieszczotach, umieli szeptać sobie do uszu słowa miłości, snuć plany wspólnego życia, ucieczki z wyspy i tego, co będzie potem..
    Była najmłodszą żoną potężnego, starego i brzydkiego kapłana voo-doo, a jej ukochany był jednym z najwaleczniejszych wojowników ich plemienia. Sekret ich zakazanego związku odkryły złośliwe bóstwa, a jej mąż odebrał im dusze, ciała rzucając na pożarcie świniom..
    W maleńkim wioskowym porcie kotwiczył wtedy niderlandzki statek. Regularnie zaopatrywał się tu w wodę w czasie rejsów do korzennych wysp i kapitanowi zależało na zachowaniu dobrych stosunków z plemienną starszyzną. Zwyczajowo zapraszał na pokład paru jej przedstawicieli i obdarowywał tanimi podarkami.. Tego dnia na pokładzie statku odprawiono rytuał Przeniesienia. Dusze, które tymczasowo uwięzione były w ptasich jajach przelano w okrętowe sprzęty. Kompas i Syrenę.
    Przez szyby sterówki, przez plątaninę lin, mogli na siebie patrzeć. Ich miłość nie wygasła. Rosła i potężniała z każdym dniem udręki. Z czasem nauczyli się wymieniać myśli. Dzień, kiedy to odkryli, był jak świt po długiej nocy..
    Całymi latami uczyli się pływając po morzach i zawijając do kolejnych portów. Poznawali nowe miejsca, zwyczaje i ludzi.. Byli czystymi emocjami uwięzionymi w mosiężnych sprzętach. Może nie umieli mówić, czy chodzić, ale potrafili poznawać otoczenie zmysłami nieskrępowanymi przez cielesne powłoki. Widzieli i słyszeli w zakresie szerszym niż mógł to odbierać i czuć zwykły człowiek. Wszystko to dane im było, by tym boleśniej mogli odczuć swe rozdzielenie. Niemożności wykorzystania tych wspaniałych zmysłów do tak zwykłej rzeczy, jak pocałunek..

    Statek zatonął. Rozpadł się osiadając na dnie, a Kompas od Syreny, dzieliło już tylko parę jardów jasnego piasku zasypanych butwiejącym drewnem.. Trwało to parę lat. Odcięci od świata znaleźli ukojenie w swojej bliskości i w otaczającym ich podwodnym świecie..
Nie pozostało jej nic.. Dni mijały jeden po drugim, a ona coraz bardziej zapadała się w swoim bólu..
Wiele tygodni (miesięcy?) potem znów usłyszała Jego cichy głos..
Jej świat wybuchł radością..


KOMENTARZE:

Tylda (~) oznacza podpis osoby niezarejestrowanej.


2005-12-30 19:58    IP: brak danych


Niesamowicie piękne, bolesne i nie możliwe. Straciłam wiare że jedna dusza może bez warunkowo pokochać (połączyć się z [?]) drugą. Widze że jednak ktoś w to wierzy. To niezwykłe w czasach w których uczucie,namiętność i miłość można znaleźć tylko w słowniku. Opisałeś to w sposób bardzo realistyczny. Przeżyłeś coś podobnego? Ja niestety tak tyle że niestet nie udało się by mój "świat wybuchł radością". Chciała bym przeczytać jeszcze inne twoje opowiadanie bo to napewno zapamiętam na długo.
--
~Fifi


2006-04-14 00:51    IP: brak danych


Ajednak przenikanie dusz istnieje,Szept ten jest w wiezach przyjazni bo tam zaczyna sie milosc z piekna tolerancja i potem juz jest milosc nie egoistyczna.Wiem ze energia uczuc jest tylko trzeba ja odnakezc w drugin czlowieku dlatego Ywoje opowiadanie nie jest skonczone i czekam na dalszy ciag Remirezie
--
~ULA


2007-11-23 16:04    IP: 83.31.121.66


A czy wy wierzycie w syreny ? Ja tak....
--
~Emma


DODAJ KOMENTARZ

Pola oznaczone gwiazdką są obowiązkowe

Podaj swoje imię*:
Podaj swój adres email:
Zapisz słownie cyfrę 6*:



Zawarte tu prace moża wykorzystywać tylko za wyraźną zgodą autorów | Magor 1999-2018 | Idea, gfx & code: Vaticinator | Twoje IP: 54.196.190.32