Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się. Po pierwsze
podaj swój nick:

Gammaliel

PRACE | DANE | MAJĄTEK   

.

Przegląd prac:

Kryształowy steampunk2010-03-18 21:13

Bo zawsze pociągały mnie trybiki....

Tworzyć?2010-02-10 00:47

Ponieważ nie przeżyłam w swoim życiu ani chwili fantazji, zmusili mnie, abym wymyślała światy.

Może nawet i ta nazwa jest zbyt dumna. Były to raczej małe, nieprzeżyte do końca chwile, w których można było zanurzyć dłoń i wyciągnąć z nich zdanie, słowo, owoc, który zaciekawił nas i natychmiast potem odłożyć go na swoje miejsce, tym samym ruchem, którym odkładaliśmy w dzieciństwie zabronioną zabawkę. Patrząc bojaźliwie przez ramię, czy nie zbliża się dorosły, by nas skarcić za tę chwilę ciekawości.

Moje dłonie są już sine od razów. Przestałam oglądać się za siebie słysząc kroki. Obrazy są zbyt piękne, by wypuszczać je tylko dlatego, że za chwilę dłoń znów odczuje na sobie ciosy realizmu. Później, gdy dłoń rozwiera się zaskoczona uderzeniem, obraz roztrzaskuje się na milion kawałków, smutków i rozpaczy.

Palcami sztywnymi od przebytych tortur nie potrafimy już podnosić tak drobnych okruchów. Dlatego... (kliknij aby zobaczyć całość)

Blues2009-05-07 18:52

Świat utonął w dogmatach.
Bóg, prawo, tradycja w każdej prywatnej sprawie zabierają głos, który kłóci się z Twoimi potrzebami. Pokazują Ci co jeść, jak jeść i czym jeść. Mają nawet własne zdanie w kwestii herbaty.
Z powodu herbaty wybuchały wojny. Praworządni Mieszający, po krótkiej walce odnieśli zwycięstwo nad sektą Niemieszających. Niestety, niedługo potem musieli zmierzyć się z wewnętrznym rozłamem pomiędzy partią Łyżeczkowych, a Zgromadzeniem Plastikowych Mieszadełek. Podniosły się też wtedy głosy ze wschodu, oznajmiające, że jedynym słusznym przyrządem do mieszania jest bambusowy pędzelek. Za ich przykładem poszły mniejszości narodowe domagając się praw dla patyków. Arystokracja zaogniła cały konflikt, wydając oświadczenie o wyższości łyżeczek srebrnych nad stalowych.
Prawa zdefiniowały nasze życie. Uczyniły z niego przydatne miejsce o stu tysiącach dróg wytartych przez nasze własne stopy, kierujące... (kliknij aby zobaczyć całość)

Lustrzanaczasy zamierzchłe

    Jej lustro pokazywało chmury.
Były one tym, co zapamiętała z dzieciństwa. Ojciec brał ją często na łąkę niedaleko domu i pokazywał jej różne kształty. Razem wyobrażali sobie spokojne żeglowanie na wielkim statku i ataki smoka z ogromną paszczą.
     Później, gdy ojca już nie było, samotnie wybierała się na tamtą łąkę, by poszukać znajomych postaci, lecz, nawet przez łzy, nie dała rady zobaczyć nic więcej niż skłębione masy pary.
     Lustro zaś było zwyczajne, przecież zawsze takie są, aż to tego momentu.
     Chmury napływały do niego powoli. Na początku zdawało się, że to tylko kurz osiadły na dawno nieczyszczonej powierzchni zwierciadła. A może i rzeczywiście był to tylko kurz, od którego zaczęło się jej szaleństwo.
     Lecz kiedy się ono zaczęło? I czy można to było nazwać szaleństwem? Nie.
     Lustra ukazują nam wiele rzeczy. Być może czasem naprawdę jest to tylko Twoja twarz, lecz patrząc... (kliknij aby zobaczyć całość)

Ucieczka zakochanychczasy zamierzchłe

     Była księżniczką jak i wszystkie inne. Różowe tiule, koronki...bla bla bla... każdy z nas przecież zna tę historię. I jak wiele innych marzyła o swoim księciu, który miał nadjechać na białym rumaku, z rozwianym włosem, z... bla bla bla..., bo przecież każdy z nas zna tę historię. Podsumowując, nie była to niczym wyróżniająca się królewna, a nawet ośmieliłabym się na smutne stwierdzenie, zali była kolejną przeciętną królewną.
     Ot tak.
     I już.
     Inteligencją też z resztą nie grzeszyła.
     Co najwyżej jej brakiem.
     Więc nie zmartwiło jej zbytnio uprowadzenie. Nawet uprowadzenie przez Wstrętnego Przerażającego Potwora. Była wręcz zadowolona.
     No, bo też ile można czekać na swojego rycerza? Księżniczka, zwana Brunhildą, zadecydowała, że już najwyższa pora na zamążpójście. Otóż Śnieżynka (to już będzie z pół roku) poznała swego obecnego męża (daj Bóg, chyba Henryk mu jest) przy... (kliknij aby zobaczyć całość)

Sznurczasy zamierzchłe

-Czy jesteś pewna, że wiesz, co robisz?
    Siedziała na balustradzie mostu i popatrzyła w ciemną toń.
-Nie bardzo.
    Zaciągnął się papierosem i powoli wypuścił dym. Chwilę stał w milczeniu, patrząc na nocne światła miasta.
-Piękna noc, aczkolwiek zimna. Jak będziesz tak dalej siedzieć, to przeziębisz sobie pęcherz.-pokazał niedopałkiem na kamień owinięty sznurem, który był przywiązany do jej szyi.- A to wdzianko na pewno cię nie ogrzeje.
    Dziewczyna niepewnie zaczęła się bawić sznurem.
-Ale to jest jakieś wyjście...Chyba.
    Mężczyzna strzepnął popiół do rzeki i głośno westchnął.
- Przeziębienie sobie pęcherza? Nie sądzę. Potrafi tylko jeszcze bardziej skomplikować życie i jeszcze to pieczenie...
    Dziewczynie zaczęła się trząść broda, a po policzkach pociekły łzy.
-Ty nie wiesz jak to jest! Problemy w domu, w szkole, wszędzie. Jestem...
-...bardzo samotna, opuszczona przez wszystkich i niezrozumiana?-... (kliknij aby zobaczyć całość)

Spółkaczasy zamierzchłe

Drzwi były otwarte, jeśli można to tak nazwać. Wisiały smętnie na jednym zawiasie, poskrzypując przy podmuchach wiatru. Kiedy Motrysz oparł dłoń na klamce runęły z chrzęstem. Mężczyzna wzruszył ramionami i wszedł do środka.
Panował tam straszny bałagan. W zabrudzonych, częściowo powybijanych szybach nie odbijało się nic, a promieniach światła leniwie tańczyły promienie światła. Większość bogato zdobionych sprzętów będących w domu było poprzewracane i zniszczone.
A on kulił się w kącie.
Był brzydki. Bardzo.
Jego karłowate, masywne ciało pokrywały tu i tam kępki sierści koloru brudno-brudnej. Oczy miał małe, zaropiałe z okropnymi worami skóry, z jego pyska wystawało kilka ułamanych, żółtych kłów. Mimo że jego za długie łapy kryły się za zbyt krótkimi, krzywymi nóżkami, Motrysz wiedział, że są one zakończone pazurami i zdolne powalić konia z jeźdźcem.
Gdy potwór ujrzał mężczyznę podniósł... (kliknij aby zobaczyć całość)

Zbiór wierszyczasy zamierzchłe

Misterium

Zbyt głośno brzmią jęki potępienia,
Prośba moja - nie prośbą zbawienia,
Dusza ma nieważką była na cierpienia,
Czemu więc, Panie, słyszę aniołów pienia?

Czemuż plecy w skrzydła oblekam?
Zdaje się, ino do raju czekam!
Czemu więc nie wchodzę do nieba, czy zwlekam?
Niepewność z wiarą w duszy mej stykam.

Czy tu jest kres mych marzeń spełnienia?
Czy chcę żyć w kraju bezzwątpienia?
Czyliż łaknę duszy mojej odrodzenia?
Panie! Czy pragnę twojego przebaczenia?


Toast dla Nieskończoności

Vivat Nieskończoność!
Co widziała me narodziny
Nie przerywając w życiu.
Dołączmy do niej
Pobiegnijmy chwilę obok
Póki starczy krwi.

Vivat Nieskończoność!
Co jak moment
Żyje wiecznie.
Tak, ja pamiętam
Dzień Twoich Nie-narodzin
Bo przecież zawsze byłaś.

Vivat Nieskończoność!
Na całym świecie
I w chwili jednej!

Vivat Nieskończoność!
Vivat Twój koniec!
Którego...
(kliknij aby zobaczyć całość)

Zawarte tu prace moża wykorzystywać tylko za wyraźną zgodą autorów | Magor 1999-2018 | Idea, gfx & code: Vaticinator | Twoje IP: 34.236.191.104