Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się. Po pierwsze
podaj swój nick:

Dreafus

PRACE | DANE | MAJĄTEK   

Witam. Dreafus jestem. Widać chyba. Masz ochotę na trochę literatury? Nieskromnie polecam dwie ostatnie pozycje z moich zbiorów. I "Krwizmyjcę". To są te lepsze kąski, wyłączywszy zbiór wierszy. Powałęsaj się, poczytaj i jak najmądrzej pokomentuj. Pamiętaj - konstruktywna krytyka jest dużo warta dla autorów!

Przegląd prac:

Książę Wyspczasy zamierzchłe

Stara, zgarbiona kobieta zasiadła na nadmorskim głazie pozwalając, by mroźna woda obmywała jej stopy. Otuliła się szczelniej grubym płaszczem, poznaczoną zmarszczkami twarz wystawiając wprost pod silny, zimny wiatr. Zdawała się ignorować nadchodzącą śnieżycę, czekała cierpliwie.
- Virael? - usłyszała, gdy tylko rozpierzchły się ciemności.
Olbrzymi brodacz ciężko zbliżył się do niej, podał jej płaszcz.
- Owiń się nim, stara. Jest zimno.
- Klif. - przyjęła płaszcz i zdecydowanym ruchem skierowała się bliżej wybrzeża, nad samo morze. Mimo, iż jej oczy były zamknięte przebrnęła przez kamienną plażę sprawniej niż szaman, pewnie stąpała po śniegu.
        Stał nieruchomo na skale wrzynającej się w morze, spoglądał przed siebie. Nie zwracał uwagi na zimno, zdawał się nie zauważać nadchodzącej śnieżycy. Przetarł twarz, założył grubą czapę ze skóry niedźwiedzia. Choć wokół szalała sroga zima jego myśli skierowały... (kliknij aby zobaczyć całość)

Mówca Umarłychczasy zamierzchłe

Gdy opuścił statek poczuł bolesne ukłucie chłodu, zaatakowało go mrowie białych płatków śniegu. Mimo długiej, męczącej podróży morskiej i mroźnego klimatu wyspy uśmiechnął się, zdecydowanym krokiem podążył do wypatrzonej karczmy. " A więc to jest kolonia Twarda Skała na Ilsand".
    - Gdzie wam tak spieszno, panie? - kapitan statku handlowego wykonanego w Arenii zostawił zastępcy rozładunek, szybko wyminął czterech ponurych, nordskich najemników i znalazł się przy kupcu.
    - Zapłaciłem ci. - rzucił od niechcenia.
    - Obrażasz mnie, panie - udał oburzenie kapitan. - Można wiedzieć, co zamierzasz?
    - Nie można. To moja sprawa.
    - Przypłynąłeś jako dodatkowy pasażer z ochroną i teraz zmierzasz do karczmy. Sądzę więc, że szukasz przewodnika, który poprowadzi cię w głąb wyspy. Nie radzę, to niebezpieczne tereny.
    - Nie zmienię zdania. Wynajmę najlepszego człowieka w koloni i nazajutrz wyruszę.
    -... (kliknij aby zobaczyć całość)

Opowiadania Ynglifa - dokończenie części IIczasy zamierzchłe

Misja


- Lordzie Neronie, Mroźna Pani cię oczekuje. Nakazał ci się natychmiast stawić w Świątyni. - od razu, nawet bez powitania, usłyszał jam to od strażnika przy bramie, gdym wjechał na swym nowym rumaku bojowym (darowanym mi przez Mistrza, by mój nieszczęsny poprzedni rumak, którego o mało co nie zajeździłem na śmierć, mógł odpocząć. Przejeżdżając przez śliską uliczkę wiodącą ku Świątyni, obejrzałem dokładniej jedynie śladowo ociosane kamienie, z których tu stawiano budowle. Zadziwiająca była dokładność, z jaką je ułożono, gdyż zaprawy żadnej nie znano, a mimo to kamienne bloki zapewniały wystarczającą ochronę przed zimnem. Na ulicach panował ruch, wzburzone głosy dało się posłyszeć. Tym razem kobiety żadnej na ulicy spostrzec się nie dało, jedynie mężczyźni po zęby uzbrojeni gniewnie szykowali się, a wyglądało to na przygotowania do wojny.
- Bogini cię oczekuje, Lordzie Neronie. - z pewnością... (kliknij aby zobaczyć całość)

Opowiadania Ynglifa - początek części IIczasy zamierzchłe

W i d m o    Ś m i e r c i

Terion III


Błyskawica okrutnie rozdarła ponure, bezgwiezdne niebo. Ciemności rozpierzchły się przed nią, na moment odsłaniając wschodnią część miasta, doskonale teraz widoczną z najwyższej wieży Zamku Królewskiego. Obserwowałem to z uwagą, a gdy znów Mrok zwarł szeregi, dreszcz po mnie przeszedł. Nic. Jedynie nieprzenikniona noc. Moje nowe arystokratyczne szaty, w których wyglądałem na Dworze bardziej na miejscu, niż w kolczudze i z mieczem u pasa, kontrastowały nieprzyjemnie z przyćmionym światłem, rzucanym przez siedem świec, rozstawionych w niewielkiej salce. Nie mogąc przeniknąć nocy zasłony, mimo wytężania sił swych wszystkich, poddałem się w końcu, stając plecami do okna.
- Teraz przyznasz mi rację? - szorstki głos mego mentora odbił się złowieszczym echem w małym pomieszczeniu, na szczycie wieży. Nawet nie przypuszczałem, iż panuje tu taka akustyka.
- Niestety, nie uczynię... (kliknij aby zobaczyć całość)

Zbiór wierszyczasy zamierzchłe


Koniec Drogi

Blask przygasa, niespokojny wiatr wzmaga się
Płomień wątły cierpi z ręki wiatru katusze
Przygasa, ciemnieje, cichnie
Żar jednak wciąż silny, wciąż trwa
Wciąż ogrzewa
Jedni mówią: "gaśnie"
Inni: "świeci najjaśniej"
Walczy, choć nie dla siebie
Walczy dla Nas

Języki ognia coraz mniejsze, ciemność coraz większa
Jedynie słabym światełkiem wśród mroku staje się
Lecz Mrok ten lęka się Go, ustępuje pokonany
Wiatr uspokaja się, nadzieję niesie
Słaby już ogień dogasa od łez żałobnych
Nadchodzi Deszcz-Sługa, zagasza żar
Słaby już ogień dogasa od łez żałobnych

Lecz tam, gdzie Prawda gości inaczej jest
Blask na skrzydłach wiatru leci
Łzy szczęścia potokiem leją się
Blask dosięga Światła tam, gdzie Prawda Najwyższa mieszka

Obietnica spełnia się
Nagroda sprawiedliwą
A ziemia w płaczu zanosi się przesłonięta cieniem niepojętego umysłem.


Strumień

Wartki nurt, śmiały...
(kliknij aby zobaczyć całość)

Reklama proszkuczasy zamierzchłe

Dobry Woju!

Krew głupców, miast ostrze tylko, skalała twe szaty? Problemy waszmość z trawieniem na szacie Twej odbijają się, niczym oręż od umiejętnie tarczy dzierżonej?
Twoja kobieta rzecze, iż ingrendyncyje czyszczące jej chwały Twym strojom przywrócić nie mogą?
Oto rozwiązanie Twych problemów, Woju Wielki!
Św. KLARA, praczek patronka doświadczona, nieugięta w swych zamiarach zacnych, poleca Ci proszek "Krwizmyjca", nie wspominając o czcigodnej Przeoryszy Zakonu Św. Bernadetty!
Roku Pańskiego 1320 dnia marca 7., co lepiej sióstr nieszczęsnych po napadzie zbójów podłych mogło krew zmyć?!

NA PEWNO NIE STARE INGRENDYNCYJE CZYSZCZĄCE, CZY NAWET PROSZKI!!!

Jedyny, niepowtarzalny, niezawodny i na dodatek polecany przez Św. Klarę oraz Przeoryszę Zakonu Św. Bernadetty
"Krwizmyjca"
zmyje problemy Twe, a kobieta Twa radować się będzie, patrząc na wyśmienity działań swych efekt! Każdy lubujący...
(kliknij aby zobaczyć całość)

Jaką bronią wojujesz, od takiej zginieszczasy zamierzchłe

Razu pewnego bitny Galafron demon Przeznaczenie na pojedynek wyzwał, poddać się mu nie chcąc. Walka krótką i zażartą była, acz skończyła się niespodzianie. Wysłuchajcie więc Barda starego opowieści tej przedniej.


Rycerzy dwóch naprzeciw siebie stanęło, w wyekwipowaniu ochronnym pełnym. Pierwszego pancerz bielą najczystszą cechował się, jakoż neutralny ponad wszelkie wyobrażenia był Ten, którego Przeznaczeniem zwą. Drugi zaś w czerń oblekł się, naramienniki jego jednak czerwienią ciemną pokryte były - jakoż Zło i Chaos przemawiały przez tego, którego zwą Galafronem. Do boju tego nierównego na ubitym gruncie stanęli, za który Świata granica posłużyła. Długich mieczy straszliwych dobyli: Przeznaczenia broń chłodną obojętnością, z pogardą dla innych mieszaną, emanowała, tak jak On sam. Galafron skrzący się ogniem Chaosu miecz dobył, wyzwanie rzucając. Demon vom Dach (z dachu) postawę przybrał, lewą swą... (kliknij aby zobaczyć całość)

Opowiadania Ynglifa - dokończenie części Iczasy zamierzchłe

Obawa Orsou


- Wojownicy, dostaniecie połowę zapłaty, resztę wręczę wam, gdy będę miał potwierdzenie bezpieczeństwa okolic Nhult. Mam nadzieję że zrozumiecie mnie, jeśli prawidłowo wykonaliście zadanie, dotrą do mnie wieści o uspokojeniu się tych ziem, a wam wypłacę resztę. Miło słyszeć- , iż żyje pan, Sekretarzu Keran, strata pana byłaby poważnym ciosem w me plany. - rzekł Orsou, wysłuchawszy opowieści naszej i Kerana, przypomniawszy w podsumowaniu, radość- swą, z powrotu Sekretarza. Cóż, wypłacono nam połowę wynagrodzenia, jak zwykle hojnego, do czego Ród Helos już dawno przyzwyczaił swe wierne sługi. Niestety zmęczony misjami głowy Rodu Helos był jam, lecz przynosiły one wymierne korzyści Gildii naszej, więc ucieszyłem się wręcz, słysząc, iż nasz zleceniodawca chce dać- nam kolejną misję.
- Wojownicy, rozważałem to długo, aż doszedłem do wniosku, iż ryzyko jest warte potencjalnej nagrody. Jestem... (kliknij aby zobaczyć całość)

Opowiadania Ynglifa - początek części Iczasy zamierzchłe

Przedmowa starego wojownika-pisarza


Imię me Ynglif brzmi. Jakoż Erekates jam, wiek mój (czyli wiosen przeszło osiemdziesiąt) za podeszły można uznać. Cóż, średnio sto lat żyjemy, a niedołężniejemy poważnie dopiero w wieku 85.-95. lat, co sprawia, iż można nas niestety zwać krótkowiecznymi. Ja akurat jestem emerytowanym wojownikiem ( to że emerytowanym to w moim wieku normalne), lecz jeszcze lat ładnych parę, biada temu, kto ze mną zadrze, bo szermierzem wciąż jam dobrym. Nie wykluczam iż podróżnik, nie posiadający wielu ważnych informacji, właśnie ich będzie potrzebował, by zrozumieć ważne kwestie opowieści mej. Zacznę najlepiej od przybliżenia terminu Erekates. Znaczy on "wyzwoleniec" w języku wspólnym Starożytnych Krain. Otóż to, co wielu może zdziwi, tylko część z nas nie jest w pełni Enumedis (pod względem ciała). Większość z nas to nie Enumedis, którzy odeszli od dawnych zwyczajów, i skrzyżowali... (kliknij aby zobaczyć całość)

Zawarte tu prace moża wykorzystywać tylko za wyraźną zgodą autorów | Magor 1999-2018 | Idea, gfx & code: Vaticinator | Twoje IP: 18.207.240.230