Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się. Po pierwsze
podaj swój nick:
Wróc do menu: opowiadanie

Jaką bronią wojujesz, od takiej zginiesz
Razu pewnego bitny Galafron demon Przeznaczenie na pojedynek wyzwał, poddać się mu nie chcąc. Walka krótką i zażartą była, acz skończyła się niespodzianie. Wysłuchajcie więc Barda starego opowieści tej przedniej.


Rycerzy dwóch naprzeciw siebie stanęło, w wyekwipowaniu ochronnym pełnym. Pierwszego pancerz bielą najczystszą cechował się, jakoż neutralny ponad wszelkie wyobrażenia był Ten, którego Przeznaczeniem zwą. Drugi zaś w czerń oblekł się, naramienniki jego jednak czerwienią ciemną pokryte były - jakoż Zło i Chaos przemawiały przez tego, którego zwą Galafronem. Do boju tego nierównego na ubitym gruncie stanęli, za który Świata granica posłużyła. Długich mieczy straszliwych dobyli: Przeznaczenia broń chłodną obojętnością, z pogardą dla innych mieszaną, emanowała, tak jak On sam. Galafron skrzący się ogniem Chaosu miecz dobył, wyzwanie rzucając. Demon vom Dach (z dachu) postawę przybrał, lewą swą stopę wysuwając nieznacznie, miecz na ramieniu prawym oparcie znalazł. Eyserne Pforte(żelazne wrota) odpowiedzią obleczonego w biel Rycerza było. Stopa lewa również wysunęła się, a sztych jego wyciągnięty w ziemię zwróconym został.
- Stawaj, Przeznaczenie! Przekonasz się, iż siłę twą złamać można, sława twa spłynie na mnie, Piekieł Pana, gdym rozprawię się z tobą!
- Skoro taka wola twa, głupcze, niech się stanie. - pogarda odbiła się w głosie wyzwanego, spojrzenie jego z wojowniczego znudzonym na chwilę krótką się stało.
Okrężny ruch ciał ich, w którym pozycje po wielokroć zmieniali, by zmylić przeciwnika, przerwało Gniewne Uderzenie (Galafrona) - Zornhau. Za stopą jego lewą błyskawicznie prawa się udała, a cięcie potężne, demona ciężarem wsparte, ukośnie z góry spadło, gdy ten furię swą wyzwolił. Miecz samozwańczego Piekieł Pana w powietrzu zawisł, w lewo odskakując nim cel osiągnął, z pogardą sparowany przez Niepokonanego. Otwarcie te wykorzystał w biel obleczony, gdy lewa stopa jego poszła za prawą, a znad ramienia lewego miecz ciężki spadł. Jednak Galafron wprawny w tej sztuce był; Stark miecza Schwech wroga powstrzymało, iskry sypiąc przy tym. Wtem poparte siłą niezbyt dużą ostrze za pomocą dźwigni swym Stark odrzucił demon, otwarcie powodując, lecz miast je wykorzystać, krok do tyłu uczynił, dystans zwiększając tym samym do wroga. W okamgnieniu Przeznaczenie krążyło już wokół zuchwałej istoty, która śmiała ją wyzwać, a teraz sama ruch okrężny wokół niej wykonuje, ostrożnie dystans zmniejszając przy wsparciu ataków prostych, które odbijać obojętny Rycerz musiał. Pozycję zmieniali nieraz, wpatrzeni w siebie nawzajem; żaden z nich pewnym nie był przed atakiem, z jakiejże pozycji będzie musiał się bronić, a każdy z nich pierwsze uderzenie chciał wyprowadzić tak, by przeciwnika zaskoczonego dotkliwie nim zranić. Wtem Przeznaczenie przybrało Pflug (pług) pozycję; stanął On z lewą nogą z przodu, trzymając miecz na wysokości bioder, z głowicą przy prawym biodrze i ze skrzyżowanymi rękami. Jego ostrze wznosiło się w kierunku twarzy wroga, gdy cięcie dolne prosto w nią wyprowadził, z szybkością niespodzianie wielką. Jednak Galafrona nie łatwo zaskoczyć, Abschneiden (krojenie w dół) odpowiedzią jego stało się, stopując wrogą broń, przygważdżając ją też do gruntu jednocześnie. Grom wściekły, gniewu demona materializacja, z grzmotem przez niebo się przetoczył, iskier oślepiająca kaskada się wzbiła, starciem mieczy długich dwóch wywołana. Jęk cichy z ust Przeznaczenia się wyrywał, gdy ostrze przetoczyło się z sykiem przez rękawice jego, nim stopujące działanie swe osiągnęło.
- Poddaj się, rzekę to ja, Piekieł Władca, a pozwolę ci życie zachować na rzecz służby pokornej u mnie!
- Głupcze, Przeznaczenia nigdy nie przezwyciężysz... - odpowiedział w biel obleczony przez zaciśnięte zęby, wyczuwając jednocześnie możliwość dźwignią stosowną ostrza nieprzyjacielskiego odrzucenia. Zuchwały Galafron zdziwił się srodze, gdy ostrze jego odrzucił przeciwnik, lecz ten ataku swego nie zdążył już wyprowadzić. Demon znów o krok szybszym był , technika Zucken (ciągnięcie) obraną została w chwili tej pamiętnej przez samozwańczego Piekieł Pana. Ciął on na przemian ze stron obydwóch, a miecz jego koła wielkie zataczał, gdy cofający się wciąż parował nieustanne furii przejawy. Burza potężna, niczym ciosy obleczonego w czerń, nad głowami walczących rozpętała się, iskry z mieczy obydwóch sypały się, szczerby wielkie powstawały na klingach. Przeznaczenie poczęło łamać się pod szalejącą wokół furią, każdy z ciosu gradów osłabiał go niepomiernie, gdy parował je w czoła pocie. Wtem pchnięcie górne ,w przyłbicę wymierzone, opozycją wyśmienitą się okazało, przerywając grad ciosów, ostrzem odtrącenia. Ten wyspecjalizowany cios Stark Galafrona zblokowało, gdy ten naprał na przód równocześnie, doprowadzając do skrzyżowania się bliskiego dwóch Stark przeciwnych. Siła szarży jego była tak ogromna, o podkreśleniu błyskawicą przecinającą niebo, ściemniałe już, nie wspominając, była nazbyt wielka, by wyzwany odepchnąć demona zdołał. Schwech ich mieczy z trzaskiem się zwarły, gdy Stark niemiłosiernie napierały na siebie poniżej ognisk iskier, okrutnie oczy raniących. Siłowali się tak uderzeń serca dwieście przeszło, aż obleczony w czerń błąd swój zauważył. Przeznaczeniu dał niefortunnie możliwość dźwigni założenia, a wiedział, iż takiego otwarcia wróg jego nie zmarnuje. Ruch ciała oponenta zdradził zamiar, dla wyczulonego groźbą zagłady starożytnego samozwańca. Desperackim czynem przyłbicą swą o wroga przyłbicę uderzył Galafron z całej siły swej: obleczony w biel krok do tyłu wykonał oszołomiony na uderzenie serca jedno czy dwa, a demon z trudnością opanował wstrząs, podłe działanie już podejmując. Technika Halb Schwert (pół miecz) użytą została przez wyzywającego, który pochwycił ręką drugą ostrze swe, blisko końca jego, drugą zaś zaciśniętą wokół rękojeści pozostawił. Mimo odległości niewielkiej o ruchach nóg nie zapomniał podstawowych, ciężarem ciała swego pchnięcie wspomagając. Z rykiem nieludzkim Przeznaczenie podjęło kontrataku próbę, lecz dosłownie wepchany w nie miecz został, kończąc tę próbę swą szybkości (choć siły sprawczej również mu nie zabrakło), wywołaną "skróceniem" go. Zaśmiał się okrutnie niegodziwiec, z lubością oglądając skręcającego się z bólu na ostrzu jego przeciwnika, który miecz upuścił konając. Ku zdziwieniu "zwycięzcy" ten, którego wyzwał, resztkami sił przyłbicę swą uniósł. Okrutne serce strach przeszył, gdy Śmierci twarz ukazała się, a z ust jej wydobyły się słowa te złowrogie:
- Sądzisz, iż Przeznaczenie można pokonać, głupcze? Jam jestem twym Przeznaczeniem, słowa me zapamiętaj: jaką bronią wojujesz, od takiej zginiesz!
Skonał w biel odziany, pozostawiając samotnie stojącego Galafrona, który Przeznaczenie swe poznał, miast je pokonać.

I wierzcie mi, ludzie dobrzy, Galafrona Przeznaczenie już na niego czeka, choć on sam stulecia już umyka, dosięgnie go ono niechybnie.


KOMENTARZE:

Brak komentarzy


DODAJ KOMENTARZ

Pola oznaczone gwiazdką są obowiązkowe

Podaj swoje imię*:
Podaj swój adres email:
Zapisz słownie cyfrę 7*:



Zawarte tu prace moża wykorzystywać tylko za wyraźną zgodą autorów | Magor 1999-2018 | Idea, gfx & code: Vaticinator | Twoje IP: 54.82.7.231