losowe inne prace z tej kategorii:
Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się. Po pierwsze
podaj swój nick:
Wróc do menu: publicystyka

Wielka mistyfikacja
Literatura związana z światem mitologii, mity, podania i wierzenia helleńskie są od lat wkładane na tą samą półkę co baśnie i powiastki ludowe. Niesłusznie. Różnią się one od nich tym, że opisują zdarzenia, które w większości przypadków wydarzyły się w rzeczywistości... Przedstawiają bogów i związane z nimi obrzędy powszechnie obowiazujące w ówczesnym świecie, będące dla współczesnych im ludzi równie prawdziwe jak dla nas wiara w Trójcę Świętą i Misterium Wielkanocne. Świątynie Olimpijczyków stały wraz z kościołami chrześcijanskimi przy tych samych placach, ci sami ludzie zaglądali i tu i tam, by przebłagać bogów, wznosząc z tą samą nadzieją te same prośby... Działo się to w tym samym czasie! Nie było przerwy między, jakoby mitologiczno - bajkową religią, a naszym - "jedynym prawdziwym" i poważnym wyznaniem. Przez długi czas funkcjonowały obok siebie, dopóki jedna z nich, jak młode, drapieżne pnącze zabija stare drzewo, nie zdławiła drugiej.

Mity są szlachetną pozostałością po wyznaniu, którego bogowie nie odeszli jeszcze calkowicie. Śpią gotowi do powrotu zaraz tylko, gdy wezwą ich nowi wyznawcy. Nie byłby to zresztą pierwszy taki comeback w historii religii...

Może trochę na przekór poprzednim zdaniom, postawię tezę, że nie wszyscy zasnęli, że były wśród nich jednostki wybitne, przewidujące, skłone do przemian i kompromisów. O jednej z takich postaci , szczególnie wyróżniającej się wśród innych, chciałbym dziś opowiedzieć...

Kim była ta postać i w jaki sposób wyryła swoje piętno zarówno w świadomości pokoleń wczesnego antyku jak i współczesnego człowieka ?!

Zacznę od ... początku, od niewielkiej pływającej (prawdopodobnie pumeksowej - zdarzają się takie w obszarach aktywnych sejsmicznie) wyspy Delos, gdzie przyszły na świat bliźnięta : Apollo i Artemida. Byli słodkim owocem zwiazku Zeusa z potomkinią tytanów - boginką Leto. Hera, legalna małżonka Zeusa (notabene nie jedyna małżonka - sakramenckie ``owszem`` powiedział bowiem jeszcze jednej - Temidzie) początkowo odmawiała nieszczęsnej bogince prawa do połogu, zatrzymując rozkazem Ejlejtyię, boginię opiekującą się porodami, na Olimpie. W wyniku tego nieszczęsna Leto umęczyła się trwającymi dziewięć dni (!) porodem.

Jak każdy, nieprawy owoc licznych miłostek Pana Olimpu,od urodzenia dzieci cieszyły się bezkresną nienawiścią Hery. Były jednak też zalety takiego pochodzenia. Jako potomkowie boga odziedziczyły cechy swojego poteżnego ojca, a właściwie cechy przynależne wszystkim bogom - niezwykłą długowieczność, witalność plus niewielki zestaw nadprzyrodzonych umiejętności. Beztroskie dzieciństwo upływało w miarę znośnie, pominąwszy drobne nieprzyjemności, parę prób uśmiercenia i nasyłanie na dzieci i Leto potworów w rodzaju giganta Titiosa. Dziwnym zrządzeniem losu za tymi wszystkimi zdarzeniami stała Hera...

Skoro nieustannie tak nam wchodzi w paradę, to opuśćmy na chwilę słodkie rodzeństwo oraz przeciwności losu, z którymi się stykały i przyjrzyjmy się Herze, sprawczyni ich nieszczęść - najważniejszej, żeńskiej, postaci helleńskiego świata bogów. Była starszą siostrą Zeusa, który z kolei był najmłodszym z rodzeństwa wydanego na świat przez parę Kronos - Rea. Jak dowodzą współczesne analizy matriarchat nigdy nie istniał w formie naszych (literacko - filmowych) wyobrażeń. Bywała matrylinearność (przypisanie dziecka lini matki) czy matrylokalność (przypisanie męża do grupy lokalnej żony). Nie było zaś takowych historycznych okresów, gdzie kobiety sprawowałyby niepodzielną i wyłaczną władzę na wszystkich szczeblach administracji. Było to pewną przeszkodą dla dumnej i ambitnej Pani Olimpu, wszak same słowo "Hera" tłumaczy się nie inaczej jak - "Pani". Chciała władzy i miała na jej sprawowanie duże szanse. Wybrała sobie na małżonka najmłodszego, najłatwiejszego do sterowania i najmniej rozgarniętego z bogów - Zeusa. I tu się szczerze zawiodła - Zeus dość szybko dorósł (intelektualnie, nie moralnie) do sprawowania rządów i nie miał zamiaru się nią dzielić.

Jak to w tradycji monarchistycznej bywa, wraz z przejęciem tronu przez nowego władcę, narastają w jego otoczeniu napięcia, konflikty i bunty. Tak było i w tej historii, te najbardziej znaczące związane są z Gigantami - dziećmi Gaii oraz z Aloadami - synami Posejdona (!) . O ile udział wszystkich bogów w tych dramatycznych walkach sławiony jest w licznych mitach, o tyle wkład Hery jest prawie niezauważalny... Nieco humorystyczne wydawać się może, że każda z ekip szturmujących Olimp stawiała sobie za cel zdobycie góry i ... zgwałcenie Hery. Przypadek, czy może nie chodziło o sam gwałt ?? Może miało być to porwanie oblubienicy z domu? Cóż z tego, że zamężnej - wszak męża można zabić... To tylko snucie przypuszczeń, ale zdarzało się to powszechnie w antycznym świecie (jak choćby porwanie Heleny przez Parysa). Dość, że do konsumpcji owych napado-związków nie doszło. Za pierwszym razem gigantowi Porfyrionowi przerwał Zeus, za drugim razem honoru Hery obroniła przy pomocy podstępu siostra Apolla - Artemida.

Wiele wątpliwości , co do prawych intencji Hery nasuwa najgroźniejszy w historii olimpijskiej zamach na życie Gromwładnego. Wykonawcą niego był Tyfon, potwór zrodzony przez Herę (wg. niektórychźródeł - Gaię), w odwecie za zdrady małżeńskie Zeusa. Monstrum różnie opisywane jest przez żródła, w jednym wszak są one zgodne - było istną maszyną do zabijania. Umiejętności i aura grozy jaka go otaczała, skłoniła bogów - tych którzy nie ulękli się gniewu Tytanów, Gigantów i Aloadów, do panicznej ucieczki. Przy Zeusie pozostała jedynie jego ulubiona córka Atena. Jednak to nie wystarczyło - Zeus przegrał walkę. Tyfon wyjął z jego ciała mięśnie i ukrył je pod strażą swej smoczej siostry w ustronnej jaskini Kilikii. Przewrót dokonałby się w pełni, gdyby nie interwencja dwóch bogów - Apolla i Hermesa. Z Tyfonem nie poradzili by sobie, ale wykradli mięśnie Zeusa. Gdy Pan Olimpu je odzyskał, podstępnie zaatakował wroga i powalonego docisnął skalnym drobiazgiem - górą Etną - do ziemi Sycylii. Apollo i Hermes dostali w nagrodę podwójny deser i wszyscy byli szczęśliwi. Prawie wszyscy ...W tej całej radości udział Hery jakby się rozmył, a ona wściekła, kolejny raz poprzysięgła Apolinowi zemstę. Okazję do niej i ponownego przewrotu stworzył jej genialny umysł trochę później... Wraz z kształtowaniem się owego zamysłu Hera zdała sobie sprawę z tego, że sama nie zdoła przejąć i utrzymać władzy. Najważniejszymi bogami poza Zeusem, tymi, którzy na początku podzielili między siebie świat, pozostawali Hades - pan podziemi i Posejdon - władca mórz. Jak pozyskać ich przychylność? Z Posejdonem poszło łatwo - perspektywa władzy, pomszczenia swych zamordowanych synów i zniewag, jakim ulegał tracąc składające mu hołd miasta na rzecz bekartów Zeusa, była wystarczającą zachętą. Udziału Hadesa w spisku nie udało się pozyskać. Był on zadowolony z zakresu swej władzy, jak sam twierdził władał najbogatszym królewstwem, wszak wszystkie skarby biorą swój poczatek z jego państwa. Do tego stosunki Hadesa z Zeusem, co dziwne w tym świecie licznych konfliktów, były co najmniej dobre. Bracia traktowali się z szacunkiem i darzyli sympatią (przez pozostałych bogów Hades był raczej odrzucany). Zeus pomógł Hadesowi w pozyskaniu żony - Persefony, interweniując w tej kwestii dwa razy mimo sprzeciwu pozostałych bogów. Pierwszy raz gdy podczas pewnego, prywatnego spotkania zezwolił na jej porwanie i drugi raz, gdy już po wymuszonej decyzji o uwolnieniu Persefony wysłał do niej Hermesa z wiadomością o uwolnieniu i ... owocem granatu, którego spożycie w podziemnym królewstwie (jak zresztą jakiegokolwiek innego posiłku) zobowiązało brankę do pozostania w nim (w efekcie - do cyklicznego powracania w mroki hadesowego państwa).

Można by sobie zadać pytanie czy wsparcie Posejdona nie wystarczało Herze do dokonania przewrotu? Jak sądzę - nie. Nie jest do końca jasne czemu... Można domniemywać, że chodziło o połączenie w koalicji wszystkich aspektów boskich królewstw to jest nieba - Hery, mórz - Posejdona i podziemi - Hadesa. Może istniały jakieś przepowiednie (znamy taką jedną - przedstawidująca osobę zabójcy Zeusa), których przesłanie nie zachowało się do współczesności? Nie wiadomo...

Jeśli nie można było zwerbować Hadesa, należało go kimś zastąpić... I tu miał zadziałać plan Hery, był bowiem na ziemi inny przedstawiciel państwa podziemnego, reprezentant Matki Ziemi - Gai. Żeby pasował do planu spisku należało go trochę zmienić, zwłaszcza z wyglądu.... Najlepiej by wyglądał jak ktoś znany, ktoś z nieograniczonym dostępem do Zeusa. Dla bogów z wszechstronną umiejętnością przemiany nie powinno to być problemem, należy tylko spowodować usunięcie oryginału, by po świecie nie pętały się dwa bliźniacze osobniki...

A zaczęło się to tak....

Pewnego pięknego, słonecznego dnia baraszkujący na grzbiecie delfina Apollo odnogą Zatoki Korynckiej został doniesiony do stóp Parnasu w okolice Delf. Czym były Delfy ? Ano najbardziej szanowaną w antycznym świecie wyrocznią Gai i Temidy. Opiekę nad tym miejscem sprawował Python. Python był wężem, prapotworem, tak starym, mądrym i sprytnym, że niektórzy podejrzewają go o to, iż to on podał jabłko pewnej infantylnej dziewczynie z ogrodu Eden (!). Reprezentował moce ziemi (najpotężniejszego z żywiołów), był też jedną z najbardziej niebezpiecznych istot ówczesnego świata. Powodów do przyznania mu tej opinii było parę. Miał dar wieszczenia - mógł przewidzieć wydarzenia związane z swoją osobą. Był wychowawcą Tyfona - potwora, który walczył z Zeusem. To Python go szkolił, uczył, otaczał opieką, to z jego ciemnej jaskini Tyfon ruszył do zwycieskiego boju. I ostatni argument - był przyjacielem (?) Hery, choć właściwsze było by powiedzieć, że to ona była jego znajomą ...

Ale teraz wróćmy do rozkosznego Apolla, a właściwie jego środka transportu, który dla upamietnienia doniosłego faktu igraszek z bogiem stał się jego zwierzęciem symbolicznym. Mało kto zwrócił uwagę, że zanim się takim stał, był jednym ze świty Posejdona... i takim wciąż pozostał. Częśćźródeł podaje, że te skądinąd sympatyczne zwierzę stało się przyczynkiem do nadania temu miejscu nazwy Delfy... Że niby od delfinka...Źródła te i autorów tych pominę wstydliwym milczeniem. Nazwa Delfy obowiązywała od przypuszczalnych początków wyroczni, czyli od ok. XIV wieku p.n.e. podczas gdy opisywane wydarzenie miało miejsce znacznie później. Bliższe prawdy mogą byćźródła, które podają, że wzięła się od imienia syna Posejdona i Melanto - Delfosa, któremu początkowo te miejsce poświęcono. Jeszcze prawdopodobniejsze są przypuszczenia, że pochodzi od słów delphis - wąż (były siedzibą Pythona) lub delphys - szczelina, łono (od - jaskini (szczeliny) w której zamieszkiwał rzeczony wąż, lub od łona ziemi - punkt skupiający jej witalno - magiczne właściwości ). Szczególnie ta ostatnia wersja wydaje się prawdopodobna. Za tezą tą przemawiają liczne mitologiczne przekazy, gdzie pisze się o tym, że wieszczki czytające przyszłość siedziały na trójnogu nad szczeliną z wyziewami ziemi. Współczesne badania archeologiczno - geologiczne tego miejsca żadnej fizycznie istniejącej teraz lub w przeszłości szczeliny, czy pęknięcia na terenie świątyń w Delfach (obecnie - Kastri) nie odnalazły. Podobnie, jeśli cofniemy się do wiarygodnych żródeł historycznych, nie wspomina o niej Plutarch - filozof, pisarz i jednocześnie kapłan delfickiej wyroczni. Może więc słuszne byłoby potraktowanie nazwy tego miejsca w sposób mniej dosłowny a bardziej symboliczny, jako łona ziemi, bardzo szczególnego miejsca, owego mistycznego "pępka świata", jak Delfy bywały nazywane.

To na tyle faktów, a teraz ... Uwaga ! Kamera! Akcja !

Towarzyszymy Appolinowi, któremu miła macocha podsunęła pomysł ustanowienia nowej siedziby, a uprzejmy wuj załatwił transport z dostawą na skalisty brzeg... Młody bóg ma też osobisty powód do zemsty na Pythonie - potwór chciał zabić jego matkę, gdy ta była w ciąży...

Mokry do suchej nitki długiego chitonu, wyposażony w dary Zeusa - złocisty łuk i złociste strzały, pod kolor - złotą opaskę na czoło i kadyceusz - poteżny artefakt, z pozoru kij pasterski, gramoli się nasz bohater w górę ponad siedemsetmetrowego zbocza. Boska kondycja jest tu jak najbardziej na miejscu, jednak nawet mimo niej staje na szczycie trochę zdyszany... Przed nim jaskinia, ciemna choć oko wykol... W jaskini przeciwnik... No, przynajmniej klasy światowej... Apollo ściąga z pleców łuk, próbuje cokolwiek przemoczonej, po godzinach spędzonych w morskiej wodzie, cięciwy, sprawdza ułożenie kija i czeka... Potwór się nie zjawia. Nie ma zresztą ku temu żadnego sensownego powodu i bzdurą są opisy, jakoby to ganiali się jak sarenki po górach... Czas płynie więc bóg bohatersko wkracza w mroczną czeluść... Wchodzi w ciemność, oślepiony po przejściu z nasłonecznionego stoku, z prawdopodobnie uszkodzonym przez wodę łukiem, który jest jego podstawową bronią, a którego w jaskini wykorzystać nie może, z jedynym oparciem w długim kiju, który do walki w tych warunkach, z tym przeciwnikiem też średnio się nadaje... Narasta atmosfera napięcia i grozy...

I wiecie co?! No, nie uwierzycie! Apollo wygrał !! No, ja też nie uwierzyłem !

Przyjrzałem się za to uważniej zwycięzcy tego pojedynku. Fizycznie wypisz - wymaluj - Apollo...

A psychicznie ?? Dobrze, miał chłopak przejścia w podziemiach, to spoważniał... Przestał tak ganiać za pastuszkami (obojga płci ), jak dawniej... W ogóle przestał ich faworyzować, a przecież był ich patronem. Chronił ich i podległe im trzody przed chorobami i złymi wilkami. Teraz posunął się do tego, że laskę pasterską - symbol swej zwierzchności nad nimi (i nie tylko nad nimi...) oddał Hermesowi za... lirę. To już zaczyna dziwić, kadyceusz bowiem umożliwiał Hermesowi na przykład przeprowadzanie zmarłych w te i we w te między królewstwem zmarłych i światem żywych, dawał zdolność godzenia sporów i prawdziwie magiczną moc... Moc na tyle wielką, że Hermes stał się odtąd patronem magów, czarownic i nauk hermetycznych (nazwa od jego imienia)... Skąd ta nagła rozrzutność ?! Może stąd, że cechy te nasz bohater właśnie posiadł i to w stopniu wyższym niż ten, jaki dawał mu wzmiankowany artefakt... To nie wszystko. Wraz z zajęciem Delf Apollo przejął sobie zwierzę patronujące temu miejscu - wilka... Wierni pastuszkowie z wrażenia pospadali ze stołków.

Żeby za jednym razem załatwić i sprawę chorób stał się też władcą zarazy. Wspomina o tym pierwsza księga Iliady, gdzie zsyła takową na oblegających Greków. Dobrze, ludzie mogą się zmieniać, to bogowie też... Zmiana ta zaowocowała dotatkowo darem jasnowidzenia (!!), którym odtąd bóg się szczycił. Drobiazg ?!! Nie ostatni ! Otóż ustanowił Apollo igrzyska na cześć Pythona ! Odtąd co cztery lata poeci i śpiewacy, a potem i sportowcy zmagali się w zawodach pod patronatem prastarego Węża. Węża, który wyszkolił pogromcę ojca, omal nie zgładził matki (i pośrednio - Apolla) i z którym stoczył śmiertelny bój... Ma to taki wydźwięk, jakbyśmy nadali rozgrywanym współcześnie igrzyskom patronat Adolfa Hitlera !

Od czasu gdy stał się panem wyroczni, zaczął być też uważany z bóstwo podziemi. Mamy na to dowód w postaci nowego sposobu przedstawiania jego oblicza w sztuce tego okresu. Zdarza się napotkać Apolla z czarną twarzą - symbolem bóstw mroku. Jest tak między innymi na mozaice z pałacu w Knossos, gdzie twarz Apolla jest wykonana z barwionej na czarno kości słoniowej...

Kim stał się Apollo ?! Czy stał się Pythonem w skórze gładkolicego boga? Czy to tak nieprawdopodobne? Niekoniecznie. Zdarzało się, że bóg wygrywając pojedynek przejmował, prócz ekwipunku, cechy pokonanego. Ba, bywało, że przejmował nawet jego imię. Stało się tak z Ateną, która po pojedynku z kozłokształtnym potworem Pallasem przyjęła jego imię i występowała odtąd jako Pallas - Atena. Dwa w jednym. Jeśli założymy, że pojedynek wygrał Apollo, to być może pierwiastek przejęty od Pythona był na tyle silny, że zdominował jego chwiejną naturę. Może oczekując tego, Wąż sam pozwolił na pozorna przegraną ? Jeśli wygrał Python, zabrał pokonanemu tylko wygląd. Wyniku walki nie rozstrzygniemy teraz i nie mogli się tego dowiedzieć bogowie wówczas, bowiem ciało pokonanego (Apolla ? Pythona ?) zwycięzca pokroił, wygotował w sporym kociołku i pogrzebał w głębi groty. Zadał sobie z tym maskowaniem sporo trudu. Dziwne to w czasach, gdy głowę pokonanego obnoszono po całym państwie, a następnie przybijano nad kominkiem na honorowym miejscu... Nowy bóg na swej świątyni w Delfach zaordynuje napis - "Gnothi seauton" - (po)znaj samego siebie... Czyżby poczucie humoru ??

Poobserwujmy dalsze poczynania, jakże odmienionego boga. Jako jeden z ulubionych synów Zeusa, zaskoczył Apollo ojca udziałem wraz z Herą i Posejdonem w spisku... Można by to uznać za spłacenie długu lub dotrzymanie umowy wobec spiskowców. Zamach się nie powiódł. Gromowładny zaczął być mistrzem przezorności... Jako prowodyrka, najcięższą karę poniosła Hera. Powieszona została u powały niebios na złotych łańcuchach, a dla dociążenia do nóg przywiązano jej jeszcze złote kowadła... Apollo wraz z Posejdonem za karę musieli przez rok służyć tebańskiemu (trojańskiemu - różne wersje) królowi...

Następną próbę przewrotu podejmuje Python-Apollo już samodzielnie. Kolejne narzędzie wymyka się z rąk Hery... Konflikt zaczyna w interesujący sposób od zniszczenia, że tak powiem, zaplecza militarnego przeciwnika. W heroicznej walce wybija do nogi Cyklopów - producentów i dostawców piorunów, grzmotów i błyskawic - podstawowej, dającej panowanie nad światem, broni Zeusa. Dalszy plan spisku pada jednak w gruzach. Zeus podejmuje natychmastową akcję i pokonany Python-Apollo skazany zostaje na kolejną karę. Upokorzony porzuca wewnątrzolimpijskie rozgrywki i zagłębiając się w bardziej mistyczne sprawy, skupia się na aspektach związanych z religią swoich wyznawców...

Sława i znaczenie wyroczni w Delfach rośnie do niebotycznych rozmiarów. Nie ma w antycznym świecie takich ważnych decyzji, które by nie były konsultowane z wyrocznią pytyjską. Stałymi rezydentami w Delfach są przedstawiciele państw greckich, Egiptu czy Persji. Tu schodzą się informacje z całego świata. Tu zapadają najważniejsze decyzje - czy rozpocząć wojnę, kogo wziąść na sojusznika, zawrzeć pokój, czy kontynuować zmagania, wysłać wyprawy handlowe, badać nowe obszary, podpisać znaczące umowy handlowe, ale rówież - czy kandydat nadaje się na królewskiego zięcia i gdzie się zapodziała ta cholerna, odziedziczona po babce, brosza ... Wyrocznia delficka ma też całkiem realną siłę militarną, od ok. VII wieku p.n.e. skupia wokół siebie związek państw greckich - Amfiktorię Delficką - sojusz najważniejszych państw greckich mający na celu obronę czci i interesów wyroczni. Stosunki między nimi reguluje szereg zasad i postanowień. W praktyce jest to pierwsza umowa międzynarodowa, działająca i respektowana na taką skalę. Gdy zawodzą polityczne naciski i pertraktacje, państwa te współdziałają militarnie. Prowadzą tak zwane "święte wojny" - historia donosi o czterech takich konfliktach. Delfy trzęsą antycznym światem... Ale czy tylko światem ludzi ? Nie. Python-Apollo przez wyrocznię kształtuje nie tylko życie śmiertelników. Za sprawą podległej mu wyroczni ustanowiony zostaje nowy i ostateczny skład dwunastu bogów olimpijskich... Wyrokiem jej z grona głównych bogów zostaje usunięty Hades (władca - bagatela 1/3 świata), którego znaczenie od tej pory systematycznie spada... Kto przejął w gronie Olimpijczyków odpowiedzialność za świat zmarłych i królewstwo podziemi ?? Czyżby ten, obserwowany przez nas ? Skoro sam wykluczył Hadesa - być może...

Jako bóg przewidujący (ach, te jasnowidzenie...) podejmuje szereg akcji zapewniających mu stałą rzeszę wyznawców i to w dobie naprawdę silnej konkurencji ze strony napływających z różnych stron ziemi bogów i boginek... Zstępuje na śmiertelniczkę, a potomkiem jego staje się Orfeusz - założyciel nowego prądu religijnego - orfizmu. Nie wychodzi mu to na dobre. Mimo, że jest Synem Bożym ginie męczeńską śmiercią ... Religia ta wnosi powiew świeżości w świat wierzeń antycznego świata, mimo iż sama jest dość ponura. Lansuje tezę, że dusza jest nieśmiertelnym, najważniejszym pierwiastkiem człowieka, że za złe czyny spotka ją zasłużona kara. Jest to nowość - wiara obciąża wyznawców konsekwencjami w życiu pozagrobowym za czyny ziemskie... Koniec swowoli i bezkarnych mordów. To za sprawą jej założeń Syzyf wtacza pod górę kamień, a Tantal cierpi męki głodu i pragnienia... Do tego głosi hasła miłości bliźniego, poszanowania dla innych istot (wegetarianizm), życia w cnocie i ascezie... Prawda, że brzmi ponuro? Mimo swej surowości religia zyskuje wyznawców i wpływy (masochiści są i wśród nas). Z czasem ewoluuje do postaci orfickiego nurtu pitagorejczyków, rozwija się i ... trzyma się dość mocno w rankingu popularności ! Czyżbym zapomniał o małym detalu ?? A, tak... Bogiem tej religii jest Apollo, od IV wieku p.n.e. scalony z Heliosem jako Apollo Febus (Jaśniejący). Strażnik porządku moralnego, dobry, sprawiedliwy... Prawda jak potrafił zmieniać swój chrakter ? Jak wąż skórę... Do tego zmienia się też jego wygląd zewnętrzny. Przedstawiany początkowo jako poważny mężczyzna z brodą, staje się z czasem coraz młodszy i młodszy, by wkońcu występować pod postacią nastolatka !

Wraz z rozwojem religii orfickiej maleje znaczenie wyroczni delfickiej. Umiera ona ostatecznie w 360 roku, gdy ostatnia z wieszczących pytii oświadcza, że Apolla już w świątyni nie ma... Między czerwonymi skałami Delf zapada cisza... Cisza dosłowna, skały, które kiedyś odbijały krzyki wieszczącej pytii (tu oklaski za doprowadzoną do perfekcji przez Greków sztukę akustyki) pozostają obecnie głuche. Można to sprawdzić osobiście, w Delfach nie występuje zjawisko echa... Świątynia pustoszeje i umiera. Najwyraźniej Python-Apollo ma problem z koncentracją na paru sprawach jednocześnie lub mając lepsze informacje porzuca inwestycje, które, jak przewiduje, skazane są na niepowodzenie...

Z uwagą wpatruje się w przyszłość, analizuje jej możliwe warianty, snuje nici planów i intryg ...

Zbliża się przełomowa chwila, gdzieś w Azji Mniejszej, do dyskusji między uczonymi w piśmie w gmachu świątyni wtrąca się młodzieniec - dzieciak prawie. Jest nad wiek rozwinięty umysłowo, światły i doskonale orientuje się w sprawach teologii. Potem ogłosi, że jest Synem Boga... Nie wywoła tym wielkiego zdziwienia - tytuł ten - "Kyrios" przysługuje całej rzeszy osób - aniołom, królom, wybranemu ludowi Izraela. Zadziwi dopiero dokonując serii, wyolbrzymionych z czasem, cudów. Religia wykreowana przez niego początkowo nie zyskuje aprobaty, zwolennicy są nieliczni w stosunku do stronników innych wiar i traktowani jak odszczepieńcy. Głosi miłość bliźniego, stawia na ważnym miejscu pamięć o konsekwencjach ziemskich poczynań w perspektywie kary lub nagrody w życiu pozagrobowym... Twierdzi, że został spłodzony na skutek na poły mistycznego (poczęcie przez zstąpienie ducha) związku boga ze śmiertelniczką. Skądś to już znamy... Czyżby sprawdzony schemat ?! Wzbudza zainteresowanie w obrębie panującego wówczas nad światem Imperium Rzymskiego. Tam grunt pod to wyznanie przygotowany jest przez ustępującą religię orficką i pitagorejczyków. Reszta narodu wybranego wraz z autorytetami w teologii, kapłanami i mędrcami wciąż czeka na przyjście oryginalnego Mesjasza, zaś plebs coraz chętniej podąża za obiecującym już teraz życie wieczne zbawicielem...

Literatura i sztuka wczesnochrześcijańska w porównaniu Apolla do Chrystusa nie widzi nic zdrożnego, często nawet przedstawia ich tożsamie. Motyw walki z Wężem przekłada się na walkę Jezusa z Szatanem. Podobnie traktuje się symbolikę "dobrego pasterza"... Z czasem jednak te porównania zanikają, choć ostatnie, jakie znalazłem znajduje się w dramacie Stanisława Wyspiańskiego z początku XX wieku (ok. 1905 r.) - "Akropolis". Tam w akcie IV, scenie 6, wersie od 499 w dół, Chrystus wystepuje dosłownie jako Apollo!! Jako Apollo co: "...nosi cierń u skroni..." ! To Apollo zstępuje z królewstwa niebieskiego na ognistym rydwanie, by zakończyć dzieło stworzenia. Pod kołami jego rydwanu upada zmurszały gmach Świątyni Wiary wraz z dotychczasowym porządkiem... Już poza dramatem możemy się domyślić, że następuje długo oczekiwany koniec ziemskiej udręki. Zmarli powstają z grobów, lew zalega obok jagnięcia, nudy...
Zapada kurtyna, grają trąby, pojawia się wielki napis:

THE END.


Ps. Kim jesteś Apollo, kim jesteś Pythonie, a może należałoby spytać - kim jesteś Chrystusie...


KOMENTARZE:

Tylda (~) oznacza podpis osoby niezarejestrowanej.


2005-10-20 17:48    IP: brak danych


Siemka Ej odpowiedział bys mi na te pytanie był bym wdzienczny. Bogom Znudził sie Wystrój Olimpu. Od tysiecy lat taki sam.. zaplacili za Ogromne pieniadze bardzo znanemu Architektowi wnętrz a kiedy zobaczyli co sie stało z ich dawnego Olimpu... jak teraz Wygloda siedziba Bogów Co zmienił a co zostawił architekt Opisz w 10 zdaniach nowy olimp. Co na to Bogowie Z Góry dziekuje Odpisz Pleas
--
~Kuba


2005-12-03 11:17    IP: brak danych


wszystko ciemne głupia strona!
--
~Karolina


2006-10-11 19:49    IP: 83.5.140.70


e... troche to długie...
--
~Kiciuś


2006-11-16 17:35    IP: 195.117.151.35


o czy ten mit czy co to tam jest??
--
~Kola


2007-03-18 16:16    IP: 213.134.184.52


dziękuję Ci, Ramirezie...
bardzo ciekawy tekst. o kilku rzeczach, o których wspomniałeś, nie miałam zielonego pojęcia :) i rzuciłeś nowe światło na mój pogląd na chrześcijaństwo.

--
Quellen



2007-10-16 18:01    IP: 83.11.69.83


historia związana z hadesem?

--
~martyna


2007-10-22 18:15    IP: 83.31.11.119


Fajny tekst, nie wiedziałam tych rzeczy o Apollinie, tak teraz mniej go lubię, dziwne... pozdrowienia!
--
~ali1315


2007-11-25 15:17    IP: 77.91.5.76


kto podarował apollo lire
--
~maciek


2007-11-25 15:19    IP: 77.91.5.76


kto podarował apollo lire
--
~maciek


2007-11-25 15:20    IP: 77.91.5.76


kto podarował apollo lire
--
~maciek


2007-11-25 15:23    IP: 77.91.5.76


prosze podajcie mi tą odpowiedż kto podarował apollo lirę pliss

--
~maciek


2008-09-25 15:54    IP: 83.23.33.121


wydrukowałam sobie wszystko.pozdro dla całej ekipy.papa...
--
~weronika


DODAJ KOMENTARZ

Pola oznaczone gwiazdką są obowiązkowe

Podaj swoje imię*:
Podaj swój adres email:
Zapisz słownie cyfrę 4*:



Zawarte tu prace moża wykorzystywać tylko za wyraźną zgodą autorów | Magor 1999-2018 | Idea, gfx & code: Vaticinator | Twoje IP: 54.196.190.32