Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się. Po pierwsze
podaj swój nick:
Wróc do menu: recenzja

"Diamentowy wiek", Neal Stephenson
Słowem wstępu


Kiedy zamierzam sięgnąć po nową książkę, na początku, szukam informacji o jej autorze. Następnie sprawdzam co wyszło spod jego pióra i jakie są jego inspiracje. Czasami wyszukiwarka zaprowadzi mnie na jakieś forum/grupę dyskusyjną.
Z ?Diamentowym wiekiem? było inaczej. Wszedłem do biblioteki beletrystycznej na dział z fantasy i omiotłem wzrokiem półkę. Wybrałem kiążkę na chybił trafił i spojrzałem co jest napisane

?Neal Stephenson to Quentin Tarantino literatury postcyberpunkowej...? Diamentowy wiek zdmuchuje powieść cyberpunkowe Gibsona i Sterlinga z infosfery!?
?Książka została nagrodzona Nagrodą Hugo w kategorii ? najlepsza powieść roku 1996?


Wzbudza zainteresowanie, pomimo że z SF nie mam wspólnego prawie nic. Popełniłem kilka książek Dicka i Dukaja, jednak nigdy nie czułem się dobrze w tym gatunku. Jakie było moje zaskoczenie ...


Słowo o autorze


Neal Stephenson studiował fizykę i geografię, po ukończeniu studiów pracował naukowo, jak również imał się różnych zajęć, jak naprawa samochodów, czy uprawa ziemi. W jednym z wywiadów Stephenson powiedział, że mógłby zostać zawodowym programistą i zarabiać pieniądze w Krzemowej Dolinie. Otwarty umysł - człowiek orkiestra. Zainteresowanie rośnie, czas na lekturę.


?Uciekaj, Nell, proszę! Biegnij ile sił w nogach. Zapomnij o tym potwornym miejscu, w którym przyszło ci żyć i pędź , biegnij (...)?

Na początku poznajemy, na przemian, historie dwójki dzieci (Harva i Nell) i ich opiekunów oraz niezwiązany z nimi wątek artifexa (Johna Hackwortha). Mamy możliwość wryźć się w opisywany świat i panujące w nim zwyczaje. Odnajdujemy watki cyberpunkowe (m. in. wszczepy z uzbrojeniem). Poznajemy przepaść, jaka dzieli ludzi żyjących w różnych klawach (czyli w struktuach społecznych wynikających z przynależności rasowej lub z miejsca zamieszkania) oraz o diametralnie różnym statusie.
Akcje nie rusza z kopyta, ale łagodnie wprowadza nas w realia cywilizacji przyszłości.

?Czy nasze szkoły są w stanie osiągnąć swój cel?
(?) Troje moich dzieci uczęszczało do naszych szkół i znam je jak własną kieszeń. Dlatego postanowiłem, że Elizabeth zostanie wychowana inaczej.?

?Ilustrowany Lekcjonarz ( przyp. Ilustrowany lekcjonarz każdej młodej damy) jest bardzo ogólnym i potężnym systemem, zdolnym do większej samorekonfiguracji niż większość znanych nam do tej pory systemów. Proszę nie zapominać, że jego fundamentalnym zadaniem jest reagowanie na otoczenie. (...)?



Tutaj pojawia się czwarta (poza Nell i Hackworthem) jest nią Ilustrowany lekcjonarz każdej młodej damy. Genialna książka zaprojektowana przez natchnionego inżyniera (Hackwortha). Duszą lekcjonarza jest Miranda, profesjonalna raktorka (aktorka występująca w interaktywnych filmach). Użycza ona swojego głosu i występuje w roli narratora.
Przygody prezentowane przez Lekcjonarz są moralizatorskie i wciągające. Książka w książce, historia mająca swoje fundamenty w rzeczywistości jednak zakorzeniona głęboko w wyobraźni dziecka. Świetne.

?Ruszyli ostrożnie, na paluszkach ku nadbrzeżu, omijajac z daleka grupy pijaków wijące się
wśród konstelacji rozjarzonych burdeli jak czarne odłamki skalne pośród białych mgławic młodych gwiazd.(...)?


Pokłony dla Jędrzeja Polaka, który tłumaczył książkę. Język jakim napisana jest książka urzeka. Kwieciste opisy, wyszukane i błyskotliwe zwroty. Na pewno nie jest to tłumaczenie dosłowne, ale mi się bardzo spodobało. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że jest tak dobre jak oryginał.

?Dr X wybrał jakieś drzwi ? najpewniej przypadkowo ? otworzył je i przytrzymał przed sędzią.(...) Dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że cała sala wypełniona jest kołyskami, setkami kołysek, a w każdej z nich spoczywa śliczne, zdrowe niemowlę. Same dziewczynki!?

W książce Stephenson porusza problemy obecne w naszym świecie. Ot, dla przykładu dysproporcja pomiędzy ilością narodzonych dziewczynek i chłopców w Chinach, pojawiająca się szczególnie na prowincji. Teraz bagatelizowany problem, za kilkanaście lat może odbić się głośnym echem.

?Pokora i dyscyplina to wartości moralne, a na nich opiera się istnienie społeczeństw! Bez fundamentu moralnego dobrobyt i rozwój technologiczny są niczym! Tej lekcji udzieliło nam poprzednie stulecie, w którym moralność wyszła z mody?

Ten cytat mnie ujął. Poprzednie stulecie to nasze stulecie, a wizja przyszłości przedstawiona jest w książce. Autor nie jest wizjonerem, jest doskonałym obserwatorem. Ludzie bywają ślepi. Patrzą, jednak nie chcą widzieć. Nasz cyfrowy świat pędzi na złamanie karku. Kiedyś trzeba się opamiętać i zdać sobie sprawę, że nie wszystko co wygodne i łatwe jest dla nas dobre. Czasami przed działaniem trzeba zastanowić się nad możliwymi konsekwencjami.


Podsumowanie

Spojrzałem na tekst jaki napisałem powyżej i czuję niedosyt. Sporo znaków się pojawiło, a nawet nie zarysowałem połowy wątków jakie znajdziecie w Diamentowy wieku. Jako człowiek, który nie przepada za SF, gorąco polecam tą książkę. Tylko lojalnie ostrzegam, nie będzie tam laserów, pościgów statkami kosmicznymi, ani odkrywania obcych planet. Znajdziemy za to świetnie rozwiniętą nanotechnologię. W jednym zdaniu: szalenie oryginalna, skłaniająca do refleksji.


Wszelkie znaki i nazwy handlowe/towarowe wykorzystane w artykule są znakami towarowymi, znakami towarowymi zastrzeżonymi lub nazwami zastrzeżonymi odnośnych właścicieli.


KOMENTARZE:

Brak komentarzy


DODAJ KOMENTARZ

Pola oznaczone gwiazdką są obowiązkowe

Podaj swoje imię*:
Podaj swój adres email:
Zapisz słownie cyfrę 7*:



Zawarte tu prace moża wykorzystywać tylko za wyraźną zgodą autorów | Magor 1999-2018 | Idea, gfx & code: Vaticinator | Twoje IP: 34.236.190.216