autor pracy:
Mizuumi


data zamieszczenia: lata temu
inne prace autora:
    Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się. Po pierwsze
    podaj swój nick:
    Wróc do menu: opowiadanie

    O Natchnieniu
    Opowiadanie z autoryzacją dla Magora.

    popełnione przez

    Mizuumi (mizuumi@interia.pl)

    pewnego ciemnego wieczoru


    ===========


    Siedział tuż obok niej.

    W pełnej ciszy i skupieniu.

    Nie lubiła tego widoku. Zmasakrowana twarz, brudne ciuchy. Cała ta kupa śmiecia
    siedziała przy jej czystym, acz zawalonym papierami biurku.

    Ten facet... O ile to można było nazwać facetem.... To był Natchnienie.

    Tak się przedstawił i nigdy nie podał swojego prawdziwego imienia.

    Denerwowało ją to, że dała się tak porobić...

    Mógł tu przychodzć kiedy tylko chciał, gdy było mu zimno na przykład, i opustaszać
    całą lodówkę. Tak po prostu.


    W zamian za co?

    Za opowiadania. Przychodził tu, i jeśli tylko znalazł jakiś skrawek papieru
    pisał przecudne poeamaty. Ona to potem podpisywała właną ksywą.

    Ale... Gdy pisał pierwsze słowo i środkowe, gdy stawiał kropki nad "i" oraz
    kreski przez "t" i gdy wreszcie stawiał kropkę, był świadom, że fabrykuje zdanie
    przesiąknięte podłością i śmierdzące fałszem. I kolejne. I jeszcze jedno.

    Przecież tam gdzie żył, elfy nie mordowały się nawzajem.

    Żaden krasnolud nie naskakiwał na człowieka.

    Ludzi byli mili tak dla siebie, jak i dla driad.

    Mógł jej powiedzieć "Elfy nic nie mają do krasnoludów, czarni nic nie mają do białych",
    ale.... Któż w tym świecie przesiąkniętym podłością i złem uwierzyłby w to?

    Ludzie tutaj żyją po to, by burzyć sobie nawzajem ogromne metalowe budowle
    za pomocą jakiś żelaznych ptaków. Żyją dla okrucieństwa.


    Widział jak na niego patrzy. Jak pociąga nosem na jego brud. Na jego wygląd.

    Przecież on jest piękny... Czy tego nie widzi? Ona również narodziła się by zabijać.
    Ale zabijać słowem. Często nawet jego słowem.

    Gdyby była Dobrocią, widziałaby jego piękne blond włosy, jego błękitne oczy.

    Ona widziała w nim tylko żebraka.

    "To moja wina" stwierdził.


    Zaiste, przez własną głupotę został wyklęty i Tam, i Tu.

    Hobbici z odległych wiosek w jego świecie, także nie wierzyli, że istnieje jakaś inna
    śmierć poza naturalną. Nikt u Niego nie wierzył.

    Ale komercja panuje w obu światach jednakowo. Dla Swoich zaczął pisać ckliwe historyjki
    o rozwoju techniki, która będzie czynić dobro na świecie.

    Natomiast dla rodaków Mizi pisał brutalne i przepełnione nienawiścią historie, w których
    elfy korzystają ze śmiercionośnych łuków, by zabijać ludzkich handlarzy wkraczających
    na ich teren. Jaki teren? Przecież mieszkali w ludzkich osadach!


    Westchnął. Spojrzał w jej szare oczy, zobaczył zwątpienie.

    Niecierpliwość. Ujęła w ręce parę kartek, przebiegła wzrokiem i zamruczała zawiedziona.
    -Nie ma mowy Natchnienie, to nie przejdzie...

    -Czemu? -spytał cicho, już ulatniając się w kierunku wyjścia, zamierając z dłonią na klamce.
    Popatrzyła na niego jak na niedorozwiniętego.

    -Natchnienie, Idioto! Tu jest Happy End!!!!


    Koniec- godzina 22:22

    Mizuumi


    KOMENTARZE:

    Tylda (~) oznacza podpis osoby niezarejestrowanej.


    2006-04-18 18:26    IP: brak danych


    Bardzo mi się podoba, tylko ze krótkie...:D
    --
    ~Tusiaczek


    DODAJ KOMENTARZ

    Pola oznaczone gwiazdką są obowiązkowe

    Podaj swoje imię*:
    Podaj swój adres email:
    Zapisz słownie cyfrę 3*:



    Zawarte tu prace moża wykorzystywać tylko za wyraźną zgodą autorów | Magor 1999-2018 | Idea, gfx & code: Vaticinator | Twoje IP: 54.82.7.231